Życie życiem

Agata Komentarze (3) »

Maatko, obudziłam się dzisiaj po 13, ALE… uwaga… Napisałam prezentację! Całą, od początku do końca, voila! A teraz stoję nad walizką i próbuję tam wcisnąc kombinezon narciarski. Średnio toto wychodzi, ale nie trac nadzieję, jakkolwiek się dzieje!

Nie wiem czy zauważyliście, że przestałam używac literki c z kreseczką. Coś się zepsuło w klawiaturze. Tajemnicze komputery.

Muszę się spotkac z Mateuszem przed wyjazdem, ot co. Stęskniłam się za nim. Mimo, że teraz na Starym Rynku trzeba te kiepskie okna skrobac skrobaczką samochodową. Naprawdę. Ale i tak widok z okna jest zjawiskowy.

Nie wiadomo do końca o której jutro wyjeżdżamy, więc nie wiem, czy się jutro jeszcze z Wami pożegnam przed wyjazdem. Na wszelki wypadek, miłych ferii! Grzecznie tam!

Po omacku, za wełnianym szaliczkiem

Agata Komentarze (0) »

Co za mróz!!! Policzki mi odpadają za każdym razem, kiedy muszę wysunąc kawałek twarzy zza szalika, żeby upewnic się gdzie jest przejście dla pieszych, a gdzie go nie ma i czy aby na pewno nic mnie nie rozjedzie (przez większośc czasu chodzę po omacku, bo wolę jednak nie zmarznąc niż uniknąc obijania się o ludzi i budynki ;). Trzy godzinki spędziłam dziś w mieście jako Superkierowca, w samochodzie było cieplutko, więc nie narzekam. Okazało się, że zawracanie nie jest takie złe, jeśli już uda mi się połapac gdzie to jest dozwolone, a gdzie nie…

A poza tym, szykuję się już do wyjazdu! Pojutrze z rana wyruszamy w siną dal! Warto byłoby chyba uzupełnic wieczne deficyty majtek i skarpetek (ciekawe czy pod łóżkiem jest jakiś potwór, który je połyka, innych pomysłów na ich aktualne miejsce pobytu nie mam. Fajnie byłoby skończyc prezentację przed wyjazdem… Ale to chyba nierealne. Wezmę ze sobą matmę i gegrę, co by zabic nieuniknione wyrzuty sumienia. hm

Prośba!!!

Agata Komentarze (2) »

UWAGA!!! Hm, ciekawa sprawa! Więc tak, mój przyjaciel popełnił błąd. Minęło trochę czasu, zanim się zorientował, ale lepiej późno niż wcale. Chodzi, rzecz jasna, o dziewczynę. W każdym razie wielką szansą na odwrócenie złych decyzji jest w tym wypadku, walentynkowy konkurs Milki. Nagrodą główną jest bilboard w centrum miasta z życzeniami dla ukochanej. Tanie, kiepskie, genialne, romantyczne, myślcie co chcecie, w każdym razie mam wielką prośbę. Żeby wygrać, trzeba zebrać jak najwięcej głosów. A głosy, jak to głosy… zależą od Waszej decyzji. Chodzi tylko o to, żebyście od dzisiaj do 3ego lutego codziennie klikali na ten oto link: www.ilovemilka.pl/v65100 i głosowali. Wam to zajmie 2 minutki, a dla Niego to może znaczyć sercowe to be or not to be. Pomożecie?

A poza tym, to usiadłam dzisiaj do książek. Byłam na kursie matmy, wkręciłam się w zadania i w domku przy kawkach i muzyce z Amelii sobie je liczyłam. Duma mnie rozpiera.  A teraz… może zasłużyłam na jakiś film? Pomyślimy.

Ale głosujcie!!!

Maszyna

Agata Komentarze (2) »

Wybrałam się dzisiaj z Zuzą na wyprawę do lumpeksu. Zabrałyśmy Bochena i Tomka, żeby udowodnić im, że facei też mogą tam znaleźć genialne ciuchy! I muszę przyznać, że się nam udało, każdy wyszedł z pełną siateczką i szerokim uśmiechem.  A ja, tak sobie pomyślałam, jak to genialnie byłoby umieć szyć. Możnaby wszystkie lumpeksowe ciuchy przerabiać wedle uznania, a może nawet czasem zaszaleć i samej coś stworzyć? Hm, wczoraj był Dzień Babci- pewniem gdybym miała Babcię, ona mogłaby mnie tego nauczyć…

Babcia zmarła, kiedy miłam 11 lat. Była wspaniała, taka wiecie, z kokiem siwych włosów, zawsze miała ciesteczka i uśmiech, tysiąc opowieści, piec kaflowy i bardzo grube okulary (do czytania mi bajek). I miała właśnie takie dwa wielkie pojemniki na przybory do szycia. Nie pamiętam, czy miała maszynę. Ale pamiętam dumę, kiedy czasem prosiła mnie, żebym nawlekła nitkę na igłę. Hm.

Ale może znajdę mimo wszystko kogoś, kto nauczy mnie szyć?

Jazda figurowa

Agata Komentarze (0) »

Chcieć, to móc! A mianowicie, byliśmy na Łyżwach ;). w KOŃCU! Trochę mnie, nie ukrywam, bolą nogi, a mianowicie, to bardzo. I tyłek… Bardziej. Z maturalną ekipą przejeździliśmy 40 minut i decyzją większości (ja byłam przeciwna!) stwierdziliśmy, że to jest trochę za zimno na takie zabawy. Nie wiem, czy też macie takie odczucie, że co roku zaczynacie się uczyć jazdy na łyżwach od nowa? Co prawda nie szło mi najgorzej, a po pół godzinki umiałam zrobić przekładankę na zakręcie. Nieważne, że tylko na prawą nogę, nieważne!

Dostaliśmy dzisiaj też maila od naszej anglistki ,  w którym wypisała zagadnienia do nauki na ferie, załączyła nawet taki plan, co ‘przyswajać’ jakiego dnia. Chamstwo, proszę państwa, przecież to wakacje od szkoły są!

Jutro na łyżwy wyciągam Mateusza.  A póki co.. chyba łóżko mnie wzywa!

Było sobie życie

Agata Komentarze (0) »

Nanana, znowu bujałam się po mieście L-ką. Było jeszcze dziwniej niż wczoraj , bo padał śnieg. Troszkę się szczerze mówiąc bałam, kiedy np. taksówki wyprzedzały nas nagle, kiedy pieszy wbiegali na jezdnię a ja byłam baaardzo blisko, kiedy myliłam pokrętła od wycieraczek… Ale nie zmienia to mojego zdania, że to wszystko jest do opanowania.

Mój braciszek przyszedł dzisiaj do mnie z książeczką ‘Było sobie życie’, cała o mięśniach. Pamiętacie ten serial, z niemalże perwersyjną czołówką, kiedy to całująca się, animowana parka zamienia się w słońce? Puszczano nam to na przyrodzie w podstawówce, wędrówki krwinek z tlenowymi plecaczkami, statki kosmiczne z przeciwciałami… Kiedyś biologia była ciekawa.

Pochwalę się jeszcze, że napisałam wstęp do prezentacji. Jakieś siedem zdań, ale to zawsze postęp!

Na łyżwy trzeba się wybrać, ot co!

Kierownicaaa!

Agata Komentarze (1) »

Zgadnijcie, co dzisiaj miałam. No dobra, raczej nie zgadniecie- pierwsze jazdy miałam! Samochodem! Ze mną za kierownicą! Sama naciskałam pedały! Hm, pewnie  niewiele z Was podzieli moją ekscytację, ale dla mnie o na prawdę było COŚ. Biorąc pod uwagę fakt, że do tej pory jeździłam tylko po lesie ;).

I stwierdzam wszem i wobec, że wydaje się to zupełnie do przeskoczenia. Biegi są dziwaczne, skręty w lewo przerażające, przepis z wiecznie włączonymi światłami idiotyczny, ale podobało mi się! Jeszcze jak! I mam superśmiesznego instruktora. Z tym, że używa żargonu, w który trzeba się ‘wgyźć’. Np zamiast jedź- ‘rura’, zamiast skręcaj- ‘uciekaj’ itd. Ale jest przy tym bardzo uroczy, ze swoim wielkim brzuchem i zabawny, ze swoimi komentarzami.

A popołudniu odbyła się herbatka u Matuesza :). Jutro idziemy na łyżwy! A co do prezentacji… przeczytałam kilka wierszy Herbarta, (które już znałam), liczy się?

Ferie?!

Agata Komentarze (5) »

Haha… Dopiero teraz do mnie dotarło, ale… nadeszły ferie!!! I to pełną parą! I to pełne śniegu! I tak jakoś… niespodziewanie. A za tydzień wyjezdzam w góóóry! Co prawda z rodzicami, co może szczytem marzeń nie jest, ale ja i tak skaczę z radości! Plan jest taki, że mam nauczyć się jeździć na desce. Wszyscy mówią, że przez pierwszy tydzień uczy się jedynie upadać tak, żeby nie połamać rąk ani nóg, za to tyłek boli bardziej, niż mogę sobie wyobrazić, choćbym chciała, aaale, to są pesymiści maruderzy. Może troche bardziej doświdczeni, ale… who cares ;). Wiem tylko, że przejdą mnie znowu dreszcze, keidy zobaczę te piękne widoki. I że zapomnę o szkole. Chociaż przez pierwszy tydzieńmam zamair zrobić prezentację. Czyli, ekhm… powinam byłą zacząć dzisiaj? No właśnie…

To było coś!

Agata Komentarze (0) »

:D

Jestem bardzo, bardzo zaskoczona, ale.. bawiłam się wspaniale! Było SUUUUUPER mega bosko! Ahaha, tylko, że wykopali nas ze szkoły o pierszej, ale to był genialny bal! Na prawdę! Szkoła wyglądała prześlicznie. Zaczęliśmy tańczyć poloneza, nawet bez takich nerwów, jakie starali się w nas wzbudzić nauczyciele i… na głowę ostatnim parom spadła nasza styropianowa brama! Haha, wszystko jest na kasecie. Zwłaszcza moment, keidy 90%par odwraca się, żeby spojrzeć co się dzieje. Myślałam, że dyrektor nas zabije, ale tylko się zaśmiałpod nosem, uff!

Jedzenie, jak to jedzenie, nie powalało na kolana, za to zespół.. Ok, miał w sobnie cos weselnego, ale grał najlepsze piosenki, jakie mógł, serio. Dawno się tak nie wytańczyłam. A że Mateusz tańczy prawie jak Maserak, parkiet był n a s z. O tak! potem przenieśliśmy immprezę do miasta, ale wszyscy już troszkę padaliśmy z sił. Trochę demotywujący była fakt, że zaraz po zamknięciu oczu, kiedy już zlądowałam w łóżku, musiałam je otwierać z powrotem- byliśmy zmuszeni do sprzątania szkoły o.. 9.30!!! Zabili nas tym. Ledwo się tam dziś ruszaliśmy. Ale było nas tylu, że uwinęliśmy się w 2 godzinki. Jestem po trzech kawach, więc jakoś się trzymam, ale niedługo chyba znowu wskakuję do łóżka. Mmmmhm. Kurczę, to była impreza!

A teraz.. 100 dni???

To już!

Agata Komentarze (1) »

O matko o matko. Mateusz będzie za pół godziny! Kuzynka wpadłą, żeby zrobić mi fruzyurę (ona potrafi zrobić magiczne rzeczy z kilkoma wsuwkami i moją grzywą. A teraz prowadzimy dylematy czu absolutnie muszę się pomalować, czy tylko mogę. Bo ja tego nie znoszę, kiedy nie mogę dotykać twarzy, tu coś się sypie, tu trzeba zerkać do lusterek, pudrować nosek i poprawiać wszystkie tajemnicze mazie… Ale z drugiej strony rozumiem, że WIleki Bal to Wileki Bal, a wieczorowo, to znaczy wieczorowo… No dobrze, chyba dam im się namówić na te oczy.

Szkoda tylko, że nie zdążyłam się nauczyć chodzenia na obcasach. Ale umiem w nich tańczyć poloneza ;). Ale szczerze móiąc, to ni wiem, czy będzie fajnie, jak sobie wyobrażę tą weselną kapelę… Ale zobaczymy, jestem dobrej myśli tak czy siak. No to bawmy się dobrze!

Silnik: Wordpress - Theme autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj